Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywacja. Pokaż wszystkie posty
,

 

Witajcie kochani przy poniedziałku :)

Postanowiłam dzisiaj przyjrzeć się jednemu ciekawemu zagadnieniu, a mianowicie "pasji".

Zainspirowało mnie do tego "zobaczone" gdzieś w internatach zdanie w stylu: "Nie mam pasji i co dalej?" albo "Muszę znaleźć sobie pasje!".  Tak sobie pomyślałam "skąd ja to znam". Tak bardzo dobrze to znam, że stwierdziłam, że warto o tym napisać.

Wiece, że ostatnie 10 lat miałam w głowie dokładnie te zdania? Zdania pt "Muszę mieć pasję! Muszę ją znaleźć!." Przy tym byłam oczywiście sfrustrowana, smutna i przerażona tym, że nie mam pasji. Po wiem więcej - czułam się gorsza. Czułam się gorsza, głupsza, mniej wartościowa, zwykła, beznadziejna itp, itd. Bo przez te całe 10 lat wmawiałam sobie, że MUSZĘ znaleźć coś co mnie pasjonuje. Byłam nawet na etapie, że WMAWIAŁAM SOBIE, że moje studia (które potem okazały się totalnie nie dla mie) to moja pasja. Tylko po to, żeby nie powiedzieć nikomu, że właściwie to nie wiem co jest moją pasją i właściwie to ja nie wiem co lubię robić. Przez to byłam bardzo nieszczęśliwa. Czekałam na momet, w którym będzie dobrze, w którym znajdę coś co lubię robić.

No ale co się dziwić. Wokół pełno mówców i coachów mówiących nam o tym, że "musimy znaleźć swoją pasję".  Kojarzycie te hasła?:

"zajdź swoją pasję, zacznij na niej zarabiać, a nie przepracujesz ani jednego dnia",

"odnajdziesz swoją pasję, odnajdziesz szczeście i misję"

"tylko ludzie z pasją wynoszą wartość z życia"

I wiecie co? Ja się z żadą z tych "tez" nie zgadzam, już się nie zgadzam. 

Dlaczego?

Może najpierw sprawdźmy sobie co mówi nam słownik - co to jest pasja?

"Pasja - głębokie zaangażowanie i zainteresowanie czymś, co bardzo lubimy robić i czemu chcemy poświęcać czas".

No to teraz powiem wam tak - ja bardzo lubię fotografię, jak już robię zdjęcia to jestem w to głęboko zaangażowaa i lubię temu poświęcać czas. Tak samo mam z tworzeniem stylizacji modowych, czytaniem artykułów o modzie. Tak samo mam z jedzeniem (nie konieczie gotowaniem ;)), rozmawianiem z ludzmi, z rodziną, pisaniem, nawet zdrowym odżywianiem. Jednak od tych wszystkich rzeczy też czasami potrzebuję odpocząć, czasami mnie trochę nudzą, czasami potrzebuję coś zmienić. Jednego miesiąca mogę codziennie cykać zdjęcia a drugiego już nie mam na to takiej ochoty non stop. 

Czy mogę te wszystkie rzeczy nazwać pasjami? 

Czy pasji można mieć kilka? 

Czy pasje mogą się zmieniać?

Tego nie wiem. Patrząc na definicję pasji i na ogólny pogląd "pasji" przez szeroką gamę coachów i mówców, na wszystkie pytania odpowiedziałabym "nie". Jednak wiecie kiedy zaczęłam być naprawdę szczęśliwa? Kiedy przestałam się zastanawiać nad odpowiedzią na te pytania. Wtedy wszystko stało się jakieś takie łatwiejsze. 

Jednak na początku nie było tak kolorowo.

A jak wyglądała moja droga?

W moim życiu przeszłam przez wieele aktywność - pływanie, jazda konna, taniec, narty, dietetyka, studia biotechnologiczne ii wiele innych. Za każdym razem na początku myślałam sobie coś w stylu: "no..i to jest moja pasja, w końcu, super". Wszystko fajnie ale po jakimś czasie dochodziłam do wniosku, że lubię to robić ale nie mam ochoty tego robić non stop i poświęcać temu całego mojego czasu. Co więcej - nie mam do tego wybitnego talentu.

*O! i to też dobre - tutaj pojawia się wątek mojego pokrzywionego myślenia pasja=talent. Tak, że jak coś jest czyjąś pasją to jest się w tym wybitie utaletowaym od samego początku. Mam najdzieję, że wiecie, że to tak nie działa. W sensie nie zawsze tak jest. Nie musisz być w czymś idealna, żeby to była Twoja pasja. Talent i pasja to nie to samo, ale to temat na całkiem inny post.*

Ale wracając.

Moje "poszukiwania pasji" doprowadziły mnie niemalże do depresji. Życie przelatywało mi między palcami bo cały czas czekałam. "No gdzie ta pasja no? Jak już będę miałą pasję to już wtedy będzie wszystko super". Pasja nie przychodziła, a ja czułam się ze sobą coraz gorzej, nie chciało mi się już nic. Wiecie, teraz to jest szczególnie cieżko moim zdaniem. Pełno tych ludzi sukcesu co to robią co kochają, nie mamy daleko żeby ich znaleźć. Jest chociażby instagram. 

No i to mnie dobijało. 

Długo mi zajęło, żeby zrozumieć, że są ludzie, którzy są wybiti w jedej rzeczy, którzy całkowicie przez przypadek od dziecka trafiają na coś co staje się ich pasją. Są też ludzie, którzy lubią robić wiele różych rzeczy, lubią próbować czegoś nowego. Oba "typy" są ok. Trzeba się akceptować takim jakim się jest. Bo przecież pasja to coś pozytywego, co wychodzi naturalnie z nas, to dlaczego mamy się do tego zmuszać?  

Już teraz wiem, że jest naprawdę wiele rzeczy, które lubię robić i nie mam zamiaru ograniczać się tylko do jednej. Chcę próbować i poznawać siebie. Nie mam do siebie pretensji, że nie mam zamariu wywierać na sobie presji.

Czy Ty też tak potrafisz? Oczywiście! 

Po prostu musisz zrozumieć - jeśli nie wiesz co lubisz - to naprawdę nic złego! Próbuj, próbuj i jeszcze raz próbuj. 

Tylko pamiętaj:

  • Nie szukaj niczego na siłę, proszę. Jeśli czujesz, że coś jest niezgodne z Tobą - nie zmuszaj się
  • Pozawaj ludzi - mi blogowanie pozwoliło poznać dużo ciekawych ludzi. A pamiętaj, poznając nowych ludzi, z nowymi poglądami - poznajesz siebie!
  • Nie pozwól aby pasja równała się presji. Ja wydałam miliony monet na zaawansowanych kurs dietetyki bo stwierdziłam, że to chyba moja pasja bo przeczytałam kilka książek o zdrowym żywieniu, które mnie zaiteresowały. Także rób też wszystko rozważnie. Poznawaj nowe rzeczy minimalnym kosztem, na spokojnie i powoli. 
  • Ciesz się życiem, chwilą, bądź wdzięczna/y i doceniaj to co masz i kim jesteś. Jeśli jesteś dobrym człowiekiem, robisz to co lubisz (nawet jak to jest po prostu dobre jedzenie czy spędzenie czasu z rodziną), popełniasz będy, coś Ci nie wychodzi, zmieniasz zawód, stwierdzasz, że to nie to - to to wszystko jest ok, serio. To jest po prostu życie. I nawet dla ludzi z wielką pasją czy talentem ono nie jest łatwe. 
  • Pamiętaj, że pasja to nie talent. Nie musisz być w tym wybitny. Właściwie to nawet sam proces uczenia się powien Cię uszczęśliwiać.
Aha! I pamiętaj - pasja to nie tylko łyżwiarstwo, windsurfing, golf, brydż, spadanie ze spadochronem czy nie wiem...skoki w dal. Oczywiście to wszystko to też są piękne sporty i zainteresowania. Chodzi mi tylko, że pasje mogą być różne. Dla mnie pasją jest również rodzina np.

Podsumowując -  życie i tak daje w kość to po co masz się jeszcze sama zadręczać i wymagać od siebie czegoś co i tak powinno przyjść naturalnie? Jak nie przyjdzie to nie przyjdzie i tyle. Wrzućmy a luz.

A jeśli kiedyś odkryjesz pasję, to świetnie, jeśli nie, też świetnie. 

Bądź dla siebie dobry, życie i tak dużo od Ciebie wymaga.

Tak się zastanawiam - czy wy też tak szukaliście pasji czy tylko ja tak? a  może macie już od dawna i się w tym realizujecie?

Życzę Ci miłego wieczoru. 

Dodaje też dwa symboliczne zdjęcia z mojego niedzielnego spaceru nad jeziorem :) 

Woda podobno uspokaja, czy jakoś tak.







,

 Witajcie kochani!

Chociaż pierwsze co powinnam wam napisać to: przepraszam. Baardzo długo mnie tutaj nie było. Dokładnie od stycznia. Nie muszę się tłumaczyć ale... jednak z szacunku do was troszkę się wytłumaczę.

Opowiem wam krótką historię.

Zaczął się rok 2020. Dla mnie? zaczął się świetnie, mam świętną pracę, przyjaciół, zdrową rodzinę, chłopaka od 8 lat i mój pierwszy wyjazd do USA! Tak wyleciałam do Teksasu. Była to podróż służbowa ale naszczeście mieliśmy chwilę czasu na zwiedzanie. Wielkie pick-upy, długie drogi, pola, zakazy wnoszenia broni, nawet widziałam prawdziwego kowboja. Chociaż ja byłam w Houston, moi, bardziej doświadczeni koledzy, twierdzili, że Houston to jeszcze nie prawdziwy Teksas. Nie zmieniało to faktu, że byłam przeszczęśliwa i zachwycona. Teraz tym bardziej marzę, żeby pojechać tam i zwiedzić Stany..ahh to jest zdecydowanie na mojej liście "to do" w życiu.

Mamy luty, marzec, a ja mam duuużo pracy (tak pomimo tego wirusa miałam sporo pracy), zostaje po godzinach, wracam padięta i z wyrzutami sumienia, że kolejny dzień nie zrobiłam nic na bloga za którym tak bardzo tęsknię. Niemniej jednak byłam tak senna i podnięta, że po prostu fizycznie nie dawałam rady. Tak tak, popadałam w pracoholizm, który powoli przekuwał się w wypalenie (ekhem mam dopiero 26 lat jak coś). Jednak nie odważyłam się narzekać ponieważ to byl (i wciąż jest) czas w którym ludzie tracą pracę i marzą, żeby być na moim miejscu. Dlatego urabiałam się żeby tą pracę utrzymać. 

Kwiecień, maj, a ja dalej myślami cały czas w pracy i coraz większe wyrzuty sumienia, tym bardziej, że obnosiłam się z tym, że rozwinę bloga, że podzielę się swoją pasą do mody, że zacznę robić realne kroki w kierunku do swojej marki modowej - ale pytam się kiedy? Nawet sobie kurde w lutym nowy aparat kupiłam, żeby mój blog nabierał na jakości. Ale mówiłam sobie "Przecież mam tyle pracy kiedy ja mam coś rozwijać? Przecież nie rzucę etatu, a jak nie wypali? Z czym zostanę? A jak nie znajdę potem pracy?" No i tak mieliłam to w głowie nie biorąc pod uwagę W OGÓLE faktów, że:

- mogę np. nie robić nadgodzin, nie brać codziennie komputera do domu i mieć własne życie

- mogę robić to małymi krokami po pracy, nawet najmniejszymi, oby tylko systematycznie i konsekwentnie (ps. fajnie być takim madrym z perspektywy czasu).

I tak brnęłam w to dalej.

I nagle czerwiec, końców czerwca, ostatnie uderzenie, utrata bliskiej osoby. Utrata mojej babaci, mojej drugiej mamy, która wychowywała mnie, opiekowowała się mną, babcia z którą byłam najbliżej. Najgorsze było to, że zmarła baardzo niespodziewanie, możnaby powiedzieć, że w bardzo dobrym zdrowiu. Nie chcę jednak tutaj opisywać sytuacji, to był dla mnie po prostu szok. Jednak dobrze mi z tym, że do końca poświęcałam jej dużo czasu, pomagałam jak tylko mogłam i zawsze byłam na telefon. Zawsze dbam, żeby podarować bliskim czas. Nawet kiedyś napisałam o tym post - >TUTAJ. Pamietajcie, żeby podarować ten czas bliskim, jest tak bardzo ważny, a tak bardzo nic nie kosztuje.

Nie chcę się tutaj żalić ani wzbudzać współczucia. Po prostu dlatego nie było mnie już od czerwca do tej pory. Musiałam sobie wszystko poukładać. Ta sytuacja jeszcze bardziej mnie skłoniła do przemyśleń: Co ja chce robić w życiu? Czy to co robię mnie satysfakcjonuje? Czy ja na prawdę chcę to robić? Dlaczego tak boję się ruszyć w własnym pomysłem? I teraz wam powiem jakie były moje myśli, jak absurdalne były moje myśli:

- A co powie rodzina jak mi nie wyjdzie z marką odzieżową?

-A co jeśli będą się ze mnie śmiać ?

- A kurde te ubrania, wszyscy teraz robą, czym ja się mogę wyróżnić?

- Mam teraz dobrą pracę na etat w biurze, dobre stanowisko, można się tym pochwalić, a ciuszki? To takie głupiutkie może się wydawać, gdzie ja na tym teraz zarobię?

- Nawet nie wiem jak zacząć.

To tylko niektóre z moich myśli. Ciekawa jestem ile założycieli znanych marek myślało podobnie jak myślałam ja :D. I powiem wam zupełnie szczerze, że dalej mam takie myśli i wątpliwości bo jestem na samiutkim początku, ale teraz się im nie poddaje i wierzę, że mi się uda. Wierzę, że systematycznością i ciężką pracę dopnę swego. I wam też tego życzę!

Mam nadzieję, że u was wszytsko w porządku! Dla ocieplenia wysyłam wam zdjęcia z jesiennego spaceru w górach :) W te wakacje, a własciwie już w jesień odpoczywałam 4 dni w moich ukochanych Karkonoszach. Góry są tak piękne i uspakajające. Przesyłam wam trochę dobrej, spokojnej energii przez te zdjęcia. Mam nadzieję, że przypadną wam do gustu.

Mam nadzieję, że moim krótkim dosadnym postem wniosę coś do waszego nastawienia :)

Dzisiaj mało modowo ale...sami rozumiecie :)

Widzimy się w następnym poście!