Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
,
Hej wszystkim!
Dzisiaj trochę inny post, bo dzisiaj obchodzę urodziny. Myślę, że jest to dobry pretekst, żeby przedstawić się "bardziej" na blogu. Chcę pochwalić się z wami tym jaki prezent dostałam na urodziny od mojego życiowego partnera :D Chcę się także podzielić moim przemyśleniami i tym jaka jestem i co zrozumiałam do tej pory, w wieku 24 lat.

Mam 24 lata, wspaniałą rodzinę, cudownego chłopaka i przyjaciół. Nawet od jakichś trzech tygodni jestem magistrem. Pracowałam, studiowałam odbywałam staż. Praca, studia, dom i tak w kółko. Stres, zmęczenie, brak czasu. A jak już czas się znalazł to była idealna okazja na nadrobienie reszty pracy. Ostatni rok przeleciał mi jak z bicza, nie wiem kiedy to się stało, nawet nie pamiętam do końca co robiłam podczas świąt. Generalnie całe studia były dość ciężkie plus zawsze dorywczo pracowałam. Piątek, świątek cały czas praca, nauka studia. 
Przypomina wam to coś ? 
Teraz mam miesiąc przerwy. Totalnej. Mam czas na zastanowienie się nad swoim życiem. Ta przerwa właściwie została zrobiona z konieczności i przypadkiem. Czasami mam wrażenie, że to jakaś opatrzność nade mną dała mi ten wolny czas ażebym się w końcu zastanowiła czego ja tak w ogóle chcę. Bo do tej pory cały czas pędziłam i narzekałam...
Ale do czego zmierzam?
Kiedy teraz tak przystanęłam, zaczęłam częściej rozmawiać z rodzicami, odwiedziłam moją 96-letnią prababcie, zaczęłam odwiedzać rodzinę. Wyobraźcie sobie, że moja prababcia dziękowała mi po stokroć i cieszyła się jak dziecko jak do niej przyszłam. Na prawdę gdzieś miała jakieś czekoladki i prezenty. Dla niej liczyło się to, że z nią po prostu byłam, że jej wysłuchałam, że podarowałam jej swój czas. W ogóle zauważyłam, że moja rodzina cieszy się po prostu z mojej obecności. Strasznie mnie zdziwiło to odkładanie prezentów gdzieś na bok, siadanie obok mnie i pytanie z zaciekawieniem co u mnie. Jakbym wróciła do jakiegoś innego świata, jak kosmita. Ja wiem, że wam może się teraz to wydawać głupie. Ale w świecie, w którym żyłam (praca, uczelnia) gdzie wszyscy mają mnie gdzieś, liczy się to co im dam lub co kupię, jest inaczej. Ja tym światem żyłam, zapominając totalnie o swoich wartościach i o tym co jest dla mnie najważniejsze.
A co konkretnie zmusiło mnie to tych refleksji ?
Dokładnie w ten weekend byłam w Trójmieście, nad morzem, na dwa dni. Był to prezent od mojego chłopaka z którym jestem z 6 lat. Chłopaka dla którego przez te całe studia i przez ostatni rok też stosunkowo dużo czasu nie miałam, właściwie tylko w weekendy. Powiedziałam mu, że marzy mi się morze. Po prostu, marze o tym, żeby usłyszeć szum fal i zwolnić. Oczywiście po moich wszystkich kalkulacjach stwierdziłam, że sie nie opłaca bo daleko (mieszkam we Wrocławiu), że bez sensu, nie ma czasu. I wiecie co? On mimo to kupił te dwa bilety do Gdańska, wszystko zarezerwował. Jechaliśmy w dwie strony jakieś 17 godzin żeby spędzić 1,5 dnia nad morzem. Co normalnie byłoby dla mnie totalnie nieopłacalne. Wtedy powiedział mi, że robi to nie tylko dlatego żebym spełniła swoje małe marzenie ale też dlatego, żebyśmy w te moje urodziny podarowali sobie czas, swój czas. Żebyśmy spędzili ze sobą po prostu czas, sami, bez stresu. W pierwszej chwili było to dla mnie oczywiste i dziwne to co mówi, przecież cały czas gdzieś tam dajemy sobie czas. Tylko potem zrozumiałam, że przez ten cały czas mimo, że byliśmy razem w sensie fizycznym spędzaliśmy czas, to zawsze było coś obok. Jakaś praca, projekt, referat. Nawet nie wyobrażacie sobie jak mnie ta świadomość zszokowała. To przecież takie oczywiste. Uświadomiłam sobie jak ten prezent zmienił moje podejście do życia. Mój chłopak podarował mi czas i przeżycie, uczucie, wspomnienie. Wspomnienie z bycia nad morzem, uczucie spokoje przy nadmorskim zachodzie słońca i swój czas.
Co chcę przez to powiedzieć?
Najlepszym prezentem jaki możesz dać drugiej osobie to jest Twój czas. Jest to całkowicie darmowy prezent, a jaki ważny. Nakupujemy czasami pierdół, byleby coś było zamiast np. zaprosić kogoś do kina, na kawę, obiad, spacer po górach.Wiecie... w życiu bywa różnie, dlatego szkoda czasu na kłótnie, nieodzywanie się. 
Ja wiem, że teraz każdy żyje w szybkim tempie, ale pamiętajmy, że naprawdę istnieją rzeczy, które są niematerialne i dla których rzeczy materialne nie mają żadnego znaczenia. Przebywanie z ludźmi, których kochamy daje nam radość, szczęście. Jeśli zapomnimy o tym będziemy gnać bez sensu, ciągle niezadowoleni, zastanawiając się czego nam brakuje. 
Dajcie czas swojej bliskiej osobie, pójdźcie na spacer, rower, kawę cokolwiek, zadzwońcie, powiedzcie, że tęsknicie i kochacie.

Dodaje wam kilka zdjęć z krótkiego pobytu nad naszym pięknym polskim morzem :).

Hey everyone!

Today is a bit different, because today I celebrate my birthday. I think it is a good excuse to introduce myself "more" on the blog. I want to show you what gift I got for my birthday partner's birthday party: D I also want to share my thoughts and what I am and what I have understood so far, at the age of 24.

I am 24 years old, a wonderful family, a wonderful boyfriend and friends. I've been a master since about three weeks. I worked, I studied, I was doing an internship. Work, study, home and so on and on. Stress, fatigue, lack of time. And as time has come, it was the perfect opportunity to catch up with the rest of the work. Last year flew like a whip, I do not know when it happened, I do not even remember what I did during the holidays. Generally, the whole studio was quite heavy, and I always worked occasionally. Friday, holidays all the time work, study the studio.
Does it remind you of something?
Now I have a month of break. Total. I have time to reflect on my life. This break was actually made of necessity and by accident. Sometimes I have the impression that some providence has given me this free time so that I finally think about what I want. Because so far I've been rushing and complaining all the time ...
But where am I going?
When I stopped like that now, I started talking to my parents more often, I visited my 96-year-old great-grandmother, I started to visit my family. Imagine that my great-grandmother thanked me for a hundredfold and enjoyed me as a child when I came to her. She had some chocolates and presents somewhere. What counted for her was that I was just with her, that I had listened to her, that I gave her my time. In general, I noticed that my family is just enjoying my presence. It surprised me a lot to put gifts somewhere on the side, sit next to me and ask with interest as with me. Like I'm back in some other world like an alien. I know that it may seem silly to you now. But in the world in which I lived (work, university) where everyone has me somewhere, what matters is what I give them or what I will buy is different. I lived this world, forgetting totally about my values ​​and about what is most important to me.
And what exactly forced me these reflections?
Exactly this weekend I was in the Tri-City, by the sea, for two days. It was a gift from my boyfriend with whom I am from 6 years old. A boy for whom I did not have much time during these whole studies and for the last year, actually only on weekends. I told him that I dreamed of the sea. Simply, I dream about hearing the sound of waves and slow down. Of course, after all my calculations, I found out that it does not pay off because far (I live in Wroclaw) that no sense, no time. And you know what? He still bought these two tickets to Gdansk, he booked everything. We traveled in both directions about 17 hours to spend 1.5 days at the seaside. Which would be totally unprofitable for me. Then he told me that he was doing it not only because I fulfilled my little dream but also because we gave our time to this time, my time. That we would just spend time with ourselves, without stress. In the first moment it was obvious and strange to me what he was saying, after all we give ourselves time somewhere. Only then did I understand that during this whole time, despite the fact that we were together in a physical sense, we spent time, there was always something next to it. Some work, project, paper. You can not even imagine how this awareness shocked me. It is so obvious. I realized how this gift changed my attitude to life. My boyfriend gave me time and experience, a feeling, a memory. A memory of being at the seaside, feeling calm at the seaside sunset and your time.
What do I want to say?
The best gift you can give to the other person is your time. It is a completely free gift and what is important. Sometimes we buy a pierz, if only something would be for someone to invite to the cinema, for a coffee, a dinner, a walk in the mountains ... You can change things in life, that's why it's a waste of time to argue and not talk.
I know that now everyone lives at a fast pace, but remember that there really are things that are immaterial and for which material things have no meaning. Being with people we love gives us joy and happiness. If we forget about it, we will run without sense, still dissatisfied, wondering what is missing.
Give time to your loved one, go for a walk, bike, coffee, whatever, call, say you miss and love.

Adds you some photos from a short stay over our beautiful Polish sea :).




,
Witajcie!

Potrzebowałam także trochę odetchnąć w te wakacje bardzo często wyjeżdżałam w góry. Ale te nasze polskie piękne i magiczne. Wiecie... Mnie to zawsze ciągnęło gdzieś do zagranicy, Hiszpania, Włochy, Bułgaria, coś egzotycznego, byleby nie Polska bo nuda, a te góry to już w ogóle masakra, już wolałam morze bo można się poopalać, jak oczywiście nie wali deszczem przez cały wyjazd.
W tym roku naszło mnie coś na chodzenie po górach, tzn generalnie chciałam po prostu jakoś w miarę aktywnie spędzić czas i się zakochałam. Byłam dokładnie w Górach Stołowych i w Skalnym Mieście. Góry nie bardzo wymagające nawet taki leń jak jadał radę. Chociaż zmęczyłam się fizycznie jak cholera to psychicznie całkowicie się zresetowałam. Widoki są tam przepiękne, skały wyglądają tak groźnie i magicznie, piękne lasy, strumyki, dzieła które wyrzeźbiła sama natura. Pięknie... Zatrzymałam się w czasie, poczułam na ciele ciepłe promienie słońca przebijające się przez ogromne rozłożyste iglaki, poczułam zapach świeżej trawy i mchu, słyszałam szyb drzew i rwące strumyki. Nawet nie miałam pojęcia, że tak mamy pięknie w tej Polsce. W przyszłości planuje więcej takich wypadów, najpierw chce poznać piękne miejsca w kraju a potem wyjeżdżać :) przesyłam wam pozytywną energią która zaczerpnęłam z tych pięknych wakacji! Jeśli też macie takie samo podejście jak ja kiedyś - spróbuj pojechać chociaż na jeden czy dwa dni w góry, jakiekolwiek, jakiekolwiek są najbliżej Ciebie, spróbuj serio.

Ma dla was kilka zdjęć, w takim pięknym miejscu mogłam się trochę wyżyć artystycznie :D

A wy gdzie najbardziej lubicie spędzać wakacje? Powspominajmy trochę żeby umilić sobie jesienny czas! :*